Warsztat Komiksowy: Obrazkowe początki

Batman, test Derwent Graphitint

batman - derwent drawing test

“Procrastination is a part of writing.” To cytat z bardzo dobrego komiksu It’s a bird…  Z pewnością jest w tym trochę prawdy, może nawet całkiem sporo. Zwlekanie jest częścią każdego procesu twórczego, ale nie jego sednem. I tak jak zwlekając nigdy nie napisze się notki na bloga (co jest moim wielkim problemem), tak też nie zrobi się czegoś konstruktywnego. Przez dłuższy czas ja i mój szanowny kolega współtwórca nie byliśmy w stanie zabrać się za cokolwiek nowego. Pat. Rezygnacja. Zła karma. Zapętlenie emocjonalne. 

Szczęśliwie początek melancholijnego miesiąca listopada przyniósł kres opierdzielaniu. Mocne postanowienie poprawy i wyznaczenie sobie wyraźnych celów pozwoliło nam w końcu ruszyć tyłki i wziąźć się za coś, co od dłuższego czasu zaprzątało nam głowy. Za Komiks. 

Dlaczego komiks? 

Ponieważ to jedno z najciekawych zjawisk kulturowych z jakimi miałem doczynienia. Interesujący sposób na przekazywanie opowieści. To rzecz, z którą kojarzy mi się dzieciństwo. To medium, dzięki któremu jako dorosły człowiek poznałem wiele fascynujących historii. To wspaniały mariaż słowa i obrazu. 

Właśnie – obrazu. Niewątpliwie to część graficzna komiksu zawsze pociągała mnie najbardziej. Praktycznie od zawsze interesowałem się rysunkiem, róznymi technikami malarskimi, czy grafiką komputerową, toteż bardzo chciałem podjąć się narysowania całej opowieści. Panel po panelu, strona po stronie. Tak, żeby w końcu doprowadzić coś do samego końca. Mimo solidnych braków praktycznych postanowiłem zaryzykować i opłaciło się.

Przygotowania.

Przed przystąpieniem do pracy musiałem przede wszystkim ćwiczyć kreskę.  Za dużo obijałem się przez kilka ostatnich lat, żeby móc rysować bezstresowo, bez konieczności głebokiej analizy tematu. Szkicownik, ołówki i wspaniały podręcznik Human Anatomy for Artists (ilustracje: Andras Szunyoghy) okazały się lekarstwem na część problemów. Oczywiście to dopiero początek, ale i tak byłem bardzo zadowolony z efektów. Dogłębne zrouzmienie ludzkiej sylwetki, to proces bardzo długotrwały. 

Rupiecie.

Rupiecie.

Kolejną sprawą była teoria storytellingu, przestudiowanie procesu powstawania komiksu i przegląd prac najbardziej znanych rysowników. Tutaj z pomocą przyszła, leżąca już od roku na półce, książka The DC C. Guide to Pencilling Comics autorstwa Klausa Jansona oraz publikacje w stylu Draw!, czy osławione “komiksy o komiksie” Scotta McClouda. Kiedyś ktoś powiedział (niestety nie pamiętam nazwiska), że w Polsce robi się dużo fanowskich komiksów, ale niewielu autorów ma pojęcie o tym, co robi. W efekcie powstaje dużo kiepskich rzeczy. Komiks to najtrudniejsze medium w jakie możemy wybrać dla naszej opowieści. To znacznie więcej niż prosty ciąg obrazków z dymkami. Taka prosta sprawa jak ułożenie paneli, czy dobór ich obramowania może całkowicie zmienić charakter naszej opowieści. Temat rzeka. 

Warsztat. 

Oczywiście potrzebujemy papieru. Ja zdecydowałem się na bloki komiksowe Cansona. Duża gramatura i przygotowanie arkuszy w stylu tych używanych przez DC, czy Marvel. Co do ołówków to mi przypasował Derwent Graphic (H, HB, B, 2B). Inne pomocne rzeczy to linijki, krzywiki, cyrkiel, tasma maskująca do unieruchamiania naszego arkusza i gumka. W dalszych etapach przyda się dobry wodoodporny tusz (indian ink), pędzelki, piórka kreślarskie oraz pisaki (np. PITT i ECCO firmy faber-castell).  Co do kolorowania, to mi zdecydowanie bardziej pasuje technika tradycyjna niż komputerowa. Zdecydowałem się na akwarele i kredki akwarelowe Graphitint o naprawdę zachwycających kolorach. 

Początki.

Żeby komiks mógł powstać potrzebny jest scenariusz. Żeby scenariusz mógł powstać potrzebny jest writer. Tej roli podjął się Bartek. O tym, co warto wiedzieć o pisaniu przeczytacie w jego notce. Istnieje kilka usystematyzowanych sposobów spisania opowieści na potrzeby komiksu, także można wybrać opcję, która najbardziej pasuje danemu zespołowi. Ja mogę powiedzieć tyle, że klarownie przedstawiony pomysł to podstawa. 

Całość zaplanowaliśmy na 8 stron. Zdecydowaliśmy się na komiks w kolorze, co również miało wpływ na szkicowanie – nie musiałem się na tym etapie skupiać tak bardzo na realistycznym cieniowaniu, ponieważ załatwią to odpowiednio dobrane barwy w późniejszej fazie.  

Warto wspomnieć, że przy szkicowaniu lepiej unikać ołówków o twardości 2B+. Im miększy ołówek tym więcej w nim gliny. Im więcej gliny mamy na papierze tym trudniej przyjmuje się tusz. Efekt: tusz może się rozmazać i popsuć nam plansze. 

Strona 2/8. Dokładnie 2/3 strony.

Strona 2 komiksu. Dokładnie 2/3 strony.

Już pierwsza strona dała mi bardzo dużo frajdy. Luźno nakreślony tekst pozwolił zabawić się konwencją i tak oto powstał full page przedstawiający kraniec świata. Później było jeszcze lepiej. Z każdym panelem rysowało mi się coraz lepiej, a nowe pomysły i dyskusje dawały dużo sił do dalszej pracy. Były momenty lepsze i gorsze. Były momenty zrezygnowania i zmęczenia, ale udało się. Osiem stron standardowego formatu komiksowego (zbliżonego do A3) czeka na kolejny etap naszej twórczej podróży: tusz i kolor.

O następnych fazach pracy i bardziej szczegółowe teksty wkrótce.

Odpowiedzi: 2 do “Warsztat Komiksowy: Obrazkowe początki”

  1. Anka Powiedział/a:

    Na kiedy planowane jest wydanie komiksu i kiedy bedziecie rozdawac autografy? :P

  2. Bartłomiej Wódarski Powiedział/a:

    Na razie nie udzielamy odpowiedzi na takie pytania ;) Jak już skończymy całość to będziemy się zastanawiać co dalej. Zresztą – to taka wprawka.

Dodaj komentarz