I dupnie promień z Saturna

 

Angelus - plakat

Angelus - plakat

 Śląsk. Połowa XX wieku. Grupa górników po robocie w kopalni maluje obrazy. Barwne, symboliczne, niesamowite. Raz w tygodniu spotykają się w ramach Koła Malarzy Nieprofesjonalnych przy Zakładowym Domu Kultury Kopalni „Wieczorek” i pokazują swoje prace. Zdarza się, że źle ocenione przez kolegów płótna niszczą na miejscu. Tyle, że malarstwo to dla nich nie hobby, ale posłannictwo. Tych kilku hajerów tworzy bowiem jedyną w Polsce gminę okultystyczną. I bardzo prawdopodobne, że to właśnie oni ocalili nasz świat przed totalną zagładą.

To wszystko prawda. To również  temat filmu, który zmusił mnie do zmiany poglądu na temat możliwości i kondycji polskiego kina.  Tytuł, który należy zapamiętać brzmi „Angelus”. Nakręcił go jeden z najciekawszych polskich twórców filmowych – Lech Majewski, który zrobił też Wojaczka i pisał scenariusz do Basquiata. Angelus jest określany jako „komedia poetycka” lub „komedia metafizyczna”. Brzmi głupio? Być może, ale doskonale oddaje charakter filmu.

W 1939 umierający mistrz (który nie lubi jak mu bakcyle szmyrglają, więc zawsze chodzi w masce pszczelarza) przekazuje swoim uczniom proroctwo. Będą trzy znaki. Żeby ludzie się opamiętali i przebudowali „od środka”.  Pierwszy z nich to wielka wojna. Drugi: czerwona zaraza, która zabije ludzkie dusze. Trzeci: wielki grzyb na niebie. „I dupnie promień z Saturna”. I będzie koniec świata. Przecież wiecie co było dalej, prawda? Wielka wojna. Czerwona zaraza. Grzyb eksplozji atomowej na niebie. Nie mam racji? Chopy z Janowa też to widzieli i w tajemnych księgach znaleźli sposób jak uratować świat. Potrzeba tylko poświęcenia przeczystego młodzieńca, który przyjmie na siebie zabójczy promień.

Mamy niesamowity pomysł na scenariusz, ale co z nim zrobić? Majewski pokazuje swoją klasę i daje nam świetne, bardzo zabawne dialogi. Po Śląsku. Do tego bardzo dobrą muzykę, aktorstwo i kostiumy. Najważniejsza jednak jest praca kamery i budowa scen. Bardzo dużo tu statycznych kadrów-obrazów (w końcu to film o malarzach). Nasyconych kolorami, grą świateł krajobrazów silesii. Budowanie perspektywy jak na płótnie. Przepięknie.

www.sztukanaiwna.com

"Żywy ogień" - Teofil Ociepka, źródło: www.sztukanaiwna.com

Jeszcze dwie rzeczy, na które warto zwrócić uwagę. Nagość. Hollywood przyzwyczaił nas do spolaryzowanej wizji. Albo totalny purytanizm, albo wulgarna, pornograficzna seksualność. W Angelusie nagość jest naturalna. Prawdziwa. Dwa: symbolizm. To nie tylko film o malarzach (obrazy, które widzimy na ekranie to reprodukcje oryginalnych dzieł), ale o okultystach. Wszystko ma swoje odniesienie. Czasem bardzo wprost (Arka, góra), czasem troszkę bardziej ukryte.

Krótko? Taki czas, zresztą nie ma co więcej pisać – trzeba obejrzeć. Film bardzo śmieszny. Bardzo mądry. I bardzo piękny. Na koniec muszę zaznaczyć, że film jest luźną interpretacją historii grupy janowskiej, ale pierwszy akapit tego wpisu jest w 100% prawdą. A obrazy prymitywistów z Koła Malarzy Nieprofesjonalnych zachwycają ludzi nie tylko w Polsce. Zwiastun starczy za tysiąc moich słów:

Gdy dziś opowiedziałem fabułę Angelusa koleżance, zapytała: „I co, udało im się?” Odpowiem tak: Rozejrzyjcie się dookoła. Świat wciąż istnieje, prawda?

Odpowiedzi: 3 do “I dupnie promień z Saturna”

  1. Niedoceniony, zapomniany, w Tesco za 9.90. Jeden z najlepszych polskich filmów, jak widziałem. W ogóle jeden z najlepszych filmów. Nie jestem miłośnikiem śląskich klimatów, ale to dzieło wprawia mnie w przedziwny trans za każdym razem, kiedy je oglądam. Tylko wielkie filmy tak umiom, chopie.

  2. szczurzasty Powiedział/a:

    No muszę w końcu jakoś obejrzeć tą śląską propagadnę ;)
    Ale ten kawałek co widziałem, to muszę powiedzieć że dobrze film zapowiadał.

  3. Neurocide Powiedział/a:

    Gdyby z takim skupieniem, pietyzmem, pięknymi zdjęciami oraz z taką dawką tragikomicznego humoru robione były choćby i 3 filmy rocznie, nasza kinematografia zyskałaby kolosalnie.

Dodaj komentarz